Film - marzenie ściętej głowy

By Gosia - 4/04/2017


Film - marzenie ściętej głowy



Pamiętam takie dni kiedy na wszystko był czas. Oj masa czasu na robienie rzeczy ważnych ale też pierdół, których nie docenia się kiedy są.
Praca pracą ale czas wolny! Ach...coś pięknego :) I co robiłam?
Były takie dni kiedy nie robiłam zupełnie nic. Siedziałam sobie na czterech literkach i zbijałam wiecie co :) Książki? Przecież mam czas, zaraz po jakąś sięgnę i przeczytam sobie od deski do deski bo teraz akurat mam czas wolny i nie porobię nic. Wyskoczyć na miasto? E tam, nie chce mi się. Dzisiaj posiedzę, poleniuchuję, jutro spotkam się ze znajomymi, przecież nie uciekną :)
Film? Tyle tego jest, od czego zacząć? Poszperam w internecie, zaraz coś znajdę, coś idealnie dla mnie. Ten nie, humor nie pasuje. Ten odpada bo przydałoby się coś weselszego. Ten za śmieszny. Ten za słabe oceny. Ten już oglądałam....może obejrzę po raz piętnasty? Nie. Szukamy dalej.
Pracy było sporo, budowa domu, ciąża. To pooglądam sobie na macierzyńskim.
Hahaha!!!
Kiedy urodził się Jaś każdy dzień był zaplanowany od deski do deski. Oczywiście nie przeze mnie. Jasiek sobie poustalał co i kiedy mam robić więc niech tak będzie.
Pobudka, karmienie, przewijanie, huśtanie, odbijanie, potem zaczęły się zupki, kupki i znowu zupki, kupki i przewijanie :) Tak od rana do wieczora. Kto by pomyślał, że takie maleństwo potrafi rozplanować każdy ułamek sekundy z mojego życia.
Nadchodził wieczór i od nowa plus kompanie, smarowanie, dopajanie i ....SPANIE! I tutaj powinna być ta chwila dla mnie. Dziecko śpi a Ja mam chwilę żeby zrobić coś dla siebie. W miasto nie pojadę bo za godzinę musiałabym być z powrotem a przecież zanim się wybiorę to jedyne co bym zdążyła to przekręcić klucz w drzwiach z jednej i drugiej strony. Książka...same poradniki albo kaczuszki. Pierwsza pozycja bez sensu bo w trakcie nauki życia głupio tak czytać, że coś robi się źle albo w ogole się nie robi :) A kaczuszki? W ciągu dnia przeczytane z  pięć razy, historia znana na pamięć więc raczej podziękuję.
Film! Tak film to idealna opcja dla zmęczonej duszy. Nawet w telewizji coś leci, może warto


Przygotowana, czekam.
Aż tu nagle w mojej głowie dostrzegam malutkie przebłyski racjonalizmu. Kobieto! Za 3 godziny musisz nakarmić dziecko, potem za kolejne 3 i tak dalej i tak dalej. Zamiast siedzieć tu sobie wygodnie w tym pięknym fotelu może byś zaniosła swoje literki do sypialni i położyła się spać! Co prawda nie śpisz już kilka miesięcy i żyjesz ale w końcu raz na jakiś czas pozwalałaś sobie na trochę snu w godzinach nocnych. I ogarnia mnie smutek bo przecież ten głos ma rację. Jeżeli zaraz się nie położę to ominie mnie połowa czasu na sen jaki w ogóle przypadł mi w planach mojego dziecka.
Odkładam pilot i idę....a raczej drepczę pomalutku z jednego pokoju do drugiego gdzie czeka na mnie kawałek materaca i kołdry. Trochę zła kładę się do łóżka bo przecież miałam takie plany i dociera do mnie, że to łożko to jakieś takie strasznie wygodne. Poduszka mięciutka, kołdra cieplutka. Przykładam głowę i ....dalej nie pamiętam bo pewnie zasnęłam :)
Ominął mnie film? Będzie kolejny:) Może za parę miesięcy a może jak dzieci pozwolą to trochę szybciej. Jasiek był na tyle kochany, że już od 9 miesiąca spał idealnie. Może Hania też przemyśli sprawę i pozwoli mi na odrobinę przyjemności tylko dla siebie :)






  • Share:

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Ja to jednak kosztem snu wolałam coś obejrzeć lub poczytać. A później jęczałam, że jestem niewyspana, ale nadrabiałam w czasie przedpołudniowej drzemki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, ja nie umiem spac w dzien :) Nie miałam kiedy nadrabiać :)

      Usuń
  2. Czasem się zastanawiam, co ja robiłam, gdy nie byłam matką - jak ja musiałam tracić czas! Na początku chodziłam spać godzinę po dziecku czyli gdzieś tak koło 20 ;) Teraz mam 1,5 roczne dziecko i idę spać ok. 22, a w weekend nawet dla filmu potrafię "poszaleć" do 23 ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na ten moment z utęsknieniem kiedy dzieci pójdą spać i razem z mężem siądziemy na kanapie i razem cos obejrzymy :) Póki co pozostaje mi oglądanie na wyrywki albo trailery :)

      Usuń
  3. Ech ja nie przespałam spokojnie jeszcze ani jednej nocy! I to już trwa od 2 lat. Młody często się budzi, a z nim ja :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszym sposobem na samym początku był otulacz bo bez niego kiedyś Synek a teraz Córka się budzili. To zdało egzamin a potem juz się przyzwyczaili do zasypiania samodzielnie. Tylko, że póki co Córcia ma 4 miesiące i przygoda z pobudkami zaczęła się od nowa :)

      Usuń
  4. Historia prawie w całości wyjęta z mojego życia. Łatwo nie było i nadal nie jest.

    OdpowiedzUsuń